Historia rugby



Rugby, dziwnie brzmiąca nazwa mało znanego u nas jeszcze sportu, ma za sobą wiekową tradycję. Wiele osób nie może rozszyfrować tajemnic tego sportu, nie rozumie jego żywotności i siły atrakcyjnej dla tych, którzy chcę raz z nim się bliżej zetknęli. Wystarczy jednak zapoznać się z historią tego sportu i duchem nim rządzącym, aby docenić tkwiące w nim wartości. Jego przepisy, na pierwszy rzut oka nieco skomplikowane, stają się zrozumiałe i okażą się logicznym wynikiem rozwoju historycznego.

Ale skąd ta nazwa? Rugby to po prostu nazwa biednego, robotniczego miasteczka prowincjonalnego, leżącego niedaleko Birmingham. Miasto sławne jako kolebka sportu angielskiego, a więc całego sportu współczesnego.

Dwa fakty przyczyniły się do sławy tego miejsca. Pierwszy to fakt, że Rugby jest geograficznym środkiem Anglii. Drugi fakt to ten, że miasto posiada sławną szkołę: Szkołę Podstawową, do której wbrew pozorom nie łatwo się dostać. Starzy absolwenci tej szkoły zapisują do niej swoje dzieci już z chwilą ich urodzenia. W szkole tej, o kilkuset letniej tradycji, szanowano zawsze ćwiczenia fizyczne i zajęcia na wolnym powietrzu.

Szkoła została zbudowana w erze elżbietańskiej w roku 1567, na skraju miasta, lecz już za rządów Oliwiera Cromwella została tak ściśnięta przez rozbudujące się miasto, że zabrakło jej przestrzeni życiowej Zdecydowano więc budowę nowego gmachu szkolnego znowu na granicy miasta, gdyż tam znajdowały się rozległe łąki nadające się jako teren do tradycyjnych ćwiczeń fizycznych. Ażeby w przyszłości nie powtórzył się fakt zacieśnienia, zakupiono równocześnie szeroki pas otaczających szkołę łąk. Z klasy szkolnej przechodziło się wprost na zieloną murawę, aby odetchnąć w przerwach między lekcjami. Były to wymarzone warunki, aby sport w Rugby mógł zapuścić głębokie korzenie.

Zapoznawszy się z miejscem jego narodzin, zajmijmy się samym sportem. Gry w piłkę były znane z dawien dawna we wszystkich cywilizacjach. Już w grobowcach faraonów znajdywano skórzane otoczki wypełnione włosiem lub słomą. Jeszcze dawno przed Konfucjuszem uprawiano w Chinach sport piłkarski odznaczający się niesłychaną gwałtownością. Wypieszczeni Ateńczycy i surowi Spartanie oddawali się z równą przyjemnością męskim sportom, nazywanym "espikyros" i "phaininda". Rzymianie, przejąwszy od kolonistów greckich w Italii tą grą, udoskonalili ją i zgodnie z ich zmysłem organizacyjnym stworzyli grę nazwaną "harpastum".

Do gry tej używano pęcherza wypełnionego słomą. "Harpastum" było prawdziwym przodkiem rugby, gdyż podawano sobie pęcherz z ręki do ręki, a przeciwnika zatrzymywano, uczepiając się go, walcząc z nim, a nawet stosując rodzaj chwytu duszącego, jak to opisuje wiernie Sidoniusz Apollinariusz. Boisku było prostokątem i dobrze oznaczone liniami, "bramką" była cała szerokość linii końcowej na połowie przeciwnika. Ten "rzymski" sport odznaczał się jednak taką brutalnością, że nawet patrycjusze, patrzący się przecież na nie najłagodniejsze igrzyska cyrkowe i walki gladiatorów, występowali przeciwko jej ekscesom.

Mimo to Galen, słynny lekarz przyboczny cesarza Marka Aureliusza wychwalał zalety tych ćwiczeń, pisząc:
"Kiedy zawodnicy, tworząc dwie drużyny, starają się pochwycić piłkę, sport ten osiąga swoje maksymalne natężenie. Skręty szyi przy otrzymaniu uderzeń w czasie walki zmuszają głowę i kark do intensywnej pracy, podczas gdy mięśnie boków, piersi i brzucha pracują podczas wykonywania obrotów, zmiany postawy, wysiłków obronnych lub atakujących i w czasie stosowania szeregu chwytów. W ten sposób sport ten wzmacnia szczególnie mięśnie krzyża i nóg, najważniejszych mięśni dla marszu. Również szarże i uskoki są dla ścięgien ćwiczeniem nie do pogardzenia ..."

Jest zjawiskiem ciekawym, że mimo, iż legiony Cezara doszły aż do Szkocji, nie znaleziono najmniejszych śladów, ażeby uprawiano grę w piłkę na wyspach brytyjskich przed rokiem 1066, to jest przed zdobyciem Anglii przez Normanów. Wzmiankę o tym znajdujemy w opisie o życiu w Londynie, sporządzonym przez William Fitzstephanes w roku 1174. Wielu historyków sądzi, i z pewnością słusznie, że to wojownicy Wilhelma Zdobywcy zaczęli grać w piłkę na ziemi angielskiej pod nazwą "soule" lub "choule", bardzo wówczas popularna we Francji, a zwłaszcza w Normandii.

Gra "soule" i gra w piłkę, jaka się z niej rozwinęła, kierowały się tymi samymi zasadami. W obu grach, odbywających się na ulicach lub na polach, brały udział dwa poważne zespoły, jak na przykład: dwie dzielnice lub dwie szkoły. Gra trwała często kilka dni. Bijatyki bez określonych reguł były chwilami tak gwałtowne, że nieraz zdarzały się śmiertelne wypadki wśród zawodników.

Po obu stronach kanału oburzano się na ekscesy gry "la soule" i jej angielskiej odmiany. We Francji Filip V Długi w 1319 i Karol V Mądry w 1369 zakazali tę grę edyktami królewskimi. W Anglii Edward II w 1314, Edward III w 1331 zabronili "grać wielkim pękiem pęcherzy" czyli mówiąc dzisiejszym językiem "grać w piłkę nożną". Gry te, mimo zakazów okazały się wbrew wszystkiemu bardzo żywotne i nic dziwnego, że król Francji Henryk II, znany zawadiaka, uwielbiał ten rodzaj sportu i organizował częste rozgrywki między dwiema drużynami, ubierając jedną w kolory białe, drugą w czerwone.

Tradycja gry w piłkę uprawianą przez legiony rzymskie zachowała się we Włoszech. Jak pisze znany badacz Kultury włoskiej Jakub Burckhardt,
"Klasyczną zabawą włoską była i pozostała gra w piłkę. W czasach Odrodzenia oddawano się jej prawdopodobnie znacznie gorliwiej i z lepszymi wynikami niż w innych krajach Europy".
To samo stwierdza polski badacz Kazimierz Chłędowski w swoim dziele o życiu miasta Sieny.
"Do ulubionych gier, osobliwie w późniejszych czasach, należało gicco del pallone, rodzaj dzisiejszej gry w football, a sienenczycy tak się do tej zabawy przyzwyczaili, że w czasie najstraszniejszego oblężenia Sieny, w roku 1555, młodzież w wolnych od obowiązków wojennych godzinach schodziła się na plac, aby grać w pallone. Gioco del pallone była także ulubioną grą we Florencji, gdzie raz aż stu mężczyzn stanęło na placu, pięćdziesiąt ubranych żółto, a pięćdziesięciu zielono".

W Anglii gra w piłkę nic sobie nie robiła z zakazów królewskich. Sam Oliwer Cromwell, zanim pozbawił tronu i głowy Karola I, stał się .zbawicielem Anglii., był sławnym graczem w piłkę, mimo że .dobrze wychowani ludzie. z niesmakiem odwracali się od tej gry. Nie zawahał się zresztą asystować z całym dworem w 1654 roku na meczu w Hyde-Park.

Gra w piłkę, mimo zakazów ze strony licznych burmistrzów, rozwijała się stale wśród młodzieży, a szczególnie w szkołach i uniwersytetach. Na skutek jednak słabych podówczas możliwości komunikowania się gra nie była jednolicie uregulowana. Brak było jakichkolwiek przepisów na piśmie. Jedynie tradycja angielska utrwalała zasady gry, przystosowane jednak każdorazowo do istniejących warunków terenowych i temperamentu grających. Na szerokich łąkach Rugby uczniowie szkoły oddawali się ulubionej grze z całym zapałem. Puszysta trawa i otwarta przestrzeń przyczyniły się do zachowania pewnych cech gry średniowiecznej. Uczniowie mieszkający w internacie, jak to jest w zwyczaju w angielskich szkołach, pasjonowali się super meczem, jaki odbył się przez kilka dni z rzędu między gmachem głównym i skrzydłami budynku.

Nie było wtedy ani młynarzy, ani łączników, ani linii ataku lecz niezorganizowana grupa graczy starała się kopać piłkę nogą ku linii bramkowej przeciwnika, nie bacząc przy tym na wydzielone lub otrzymane przy okazji razy. Gracz miał prawo brania piłki do ręki, lecz nie wolno mu było z nią biec. Obowiązkowo trzeba było kopnąć piłkę lub pozwolić się przewrócić i deptać przez zgrają graczy.

Uczniowie w Rugby mieli nie tylko najwspanialsze tereny do gry, lecz posiadali ponad to najlepsze piłki w królestwie. Mieszkający bowiem naprzeciw szkoły szewc, M. Gilbert, który naprawia buciki, z amatorstwa sporządził dla uczniów i piłki przez napompowanie pęcherzy świńskich i pokrywając je skórą, podczas gdy inne szkoły miały do dyspozycji wyłącznie ordynarne pęcherze, wypchane słomą, włosiem lub papierem.

Ponieważ ich piłka była lekka. Rugbiści uchwalili, że za każdym razem, kiedy jedna z drużyn przekroczyła z piłką w ręku linię bramkową przeciwnika, będzie miała ona prawo do próby zdobycia bramki przez kopnięcie piłki ponad poprzeczkę umieszczoną dość wysoko pomiędzy dwoma słupkami. W innych szkołach istniały jeszcze bardziej dowolne przepisy, ta jednak zasada była praktykowana w szkole w Rugby.



[1] 2 3 4 5 6